Kariera zawodniczki bikini fitness - moja historia #1

18.4.18

Cofnijmy się na chwilę do 2013 roku. To wtedy rozpoczęłam przygodę z tym wymagającym i trudnym sportem. Czasami nie do końca obiektywnym - nie da się ukryć. Pomysł był bardzo spontaniczny, może nawet nieprzemyślany. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo zmieni się moje życie. Mimo wielu przeciwności, łez i bólu uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Dlatego opowiem Wam moją historię. 



"A co to w ogóle jest to bikini fitness?"

Dla tych z Was, którzy nie śledzą świata kulturystycznego i fitness, należą się małe wyjaśnienia. Bikini fitness to stosunkowo nowa kategoria w sportach sylwetkowych, która w Polsce pojawiła się dopiero w 2011 roku. Po okresie przygotowawczym, który nierzadko trwa wiele tygodni, dziewczyny wychodzą na scenę w pięknych strojach, aby zaprezentować swoją formę. Podlegają ocenie sędziów, którzy decydują o kolejności miejsc punktami, które przyznają. Oprócz sylwetki liczą się prezencja, strój, makijaż, a nawet fryzura! Dlatego jak już wcześniej wspomniałam ostateczny rezultat nie zawsze jest obiektywny, wszak nie każdemu przecież to samo się podoba. 





Skąd  u mnie pomysł na przygotowania do startu w bikini fitness? 

Latem 2013 roku dowiedziałam się o istnieniu tej kategorii. Pamiętam, że oglądając filmy z zawodów z roku wcześniejszego mówiłam, że w życiu nie wzięłabym w czymś takim udziału. Twierdziłam, że nie ma to nic wspólnego ze sportem i że nie będę spacerować przed sędziami w majtkach. Dzisiaj się z tego śmieję bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że po kilku dniach sama rozpocznę przygotowania. Podczas plażowania w jeden z sierpniowych, słonecznych dni usłyszałam od znajomego trenera, że mam bardzo dobre proporcje i warunki do tego, aby spróbować swoich sił w tym sporcie. Muszę przyznać, że nie byłam wtedy zadowolona ze swojego wyglądu, dlatego te słowa zadziałały na mnie jak płachta na byka i postanowiłam to zrobić. Pierwotnie po to, aby mieć większą motywację do poprawy swojej sylwetki. Co tu dużo ukrywać, byłam pączkiem. A nawet jeśli do końca tak nie wyglądałam, to tak właśnie się czułam. Wiedziałam jedno, mam 8 tygodni na zrobienie pierwszej w życiu redukcji. I tak to się zaczęło...


Tak rozpoczęła się moja nowa, wielka przygoda trwająca przez następne 2 lata. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo zmieni się moje życie i na ile ta decyzja zdeterminuje to, jakim człowiekiem jestem dziś. 

Dalsza część historii w następnej części. 

_________________________________________

Jeżeli tekst Ci się podobał i chcesz być na bieżąco z moją blogową twórczością, nie zapomnij znaleźć mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE. Będzie mi również bardzo miło, jeżeli udostępnisz post lub go skomentujesz - to dla mnie znak, że doceniasz moją pracę. 

MOGĄ CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ

0 komentarze

OBSERWUJ PRZEZ E-MAIL