Czy życie stewardesy to raj?

16.5.18

Wieczne wakacje, plaża, tropiki, podróże, piękne zdjęcia na Instagramie - to pierwsze co człowiek myśli, gdy słyszy "praca stewardesy". Po nieudanej rekrutacji do jednej z linii lotniczych (ze względu na tatuaże) byłam rozżalona, a poczucie klęski mnie nie opuszczało. Mój punkt widzenia diametralnie zmieniła książka Olgi Kuczyńskiej "Życie stewardesy". Dziś już nie jest mi przykro, że nie dostałam tamtej pracy. 




"Przecież stewardesa to taka powietrzna kelnerka!"


Zawsze kiedy to słyszę, nóż mi się w kieszeni otwiera. Przechodziłam rekrutację i wiem jak to wygląda, dlatego mam coś na ten temat do powiedzenia. Zacznę od początku. Po pierwsze, nie wystarczy pomyśleć sobie: "W sumie to fajnie byłoby zostać stewardesą." i iść na rozmowę kwalifikacyjną. Rekrutacja na to stanowisko to nie lada wyzwanie! Tej pracy nie dostaje się ot tak. Trzeba wykazać się nienagannym zdrowiem, dobrą znajomością języka angielskiego, kreatywnością, umiejętnością współpracy w grupie i miłą aparycją. Trzeba również umieć pływać. Co więcej, można mieć to wszystko, ale nigdy nie wejść na pokład jako załoga. A dlaczego? Bo po drugie, każdy przyszły pracownik musi przejść kilkutygodniowe szkolenie za granicą kończące się trudnymi egzaminami. Zgadnijcie, czy uczą tam jak podawać kawę? Kiedy wzbijamy się w powietrze, jesteśmy skazani tylko na pomoc personelu pokładowego. To oni są odpowiednio przeszkoleni do ratowania ludzkiego życia, na wysokość 10 km nad ziemią karetka nie dojedzie. 




Kilka słów o książce "Życie stewardesy"


Olga, czyli autorka książki ma tyle lat co ja. Jako 19 letnia dziewczyna wyjechała na pierwsze szkolenie do Włoch. Swoje trudy oraz radość i satysfakcję dokładnie opisała w książce. 
Płakałam razem z nią kiedy umierali jej bliscy, było mi przykro, kiedy spotykała nieprzyjemnych ludzi na drodze w nowej pracy i cieszyłam się ze zdania egzaminów oraz pierwszych chwil w powietrzu. 
We wstępie napisałam, że nie żałuję tamtej nieudanej rekrutacji. Nie wyjaśnię dlaczego. Uważam, że każdy komu chodzi po głowie aplikowanie na stanowisko personelu pokładowego, powinien przeczytać tę książkę. Powiem tylko tyle, że całkiem inaczej wyobrażałam sobie tę pracę. To nie są ani wieczne wakacje, ani praca marzeń w moim odczuciu. To solidna harówka, która niejednokrotnie wiąże się z przykrymi konsekwencjami zdrowotnymi w późniejszych latach. Promieniowanie kosmiczne, żylaki, skoki ciśnienia, wypadające włosy, wahania wagi - na to i wiele więcej są narażone stewardesy. Zostawiam Was z krótkim fragmentem książki do własnych przemyśleń. 




"Dobrze, że otwarcie drzwi w samolocie na wysokości przelotowej jest praktycznie niemożliwe, bo różnica ciśnień jest zbyt duża. Wielokrotnie widziałam tę samą sytuację. Gdy jedna z nas wskazała już miejsce, w którym znajdowała się toaleta, czasem ktoś wciąż miał wątpliwości. Macanie ścian samolotu czy paneli potem już mnie nie dziwiło. Okazało się, że oprócz bycia kelnerką muszę być też odźwierną. Wraz ze stażem pracy zorientowałam się, że to nie wszystko, bo spuszczanie wody po kimś także jest częścią naszej pracy, ponieważ pasażerowie mają nie tylko problem ze znalezieniem klamki, lecz także spłuczki. A może to po prostu czyste lenistwo?"




Praca z ludźmi nie jest łatwa 


W książce znajdziecie także opisane sytuacje z kłopotliwymi i roszczeniowymi pasażerami. Nie brakuje również tych dużo bardziej przyjemnych momentów, których Olga doświadczyła w powietrzu. Wszak nie każdy podróżujący to gbur, cham i prostak.
Moi drodzy, mam do Was w związku z tym mały apel. Kiedy wsiadacie na pokład i dziewczyny Was witają "w progu", uśmiechnijcie się, odpowiedzcie "dzień dobry". Z moich obserwacji wynika, że nie wszyscy to potrafią, a takie małe gesty mogą uratować dzień zmęczonych stewardes, które wkładają całe serce w swoją pracę i zawsze muszą wyglądać nienagannie po często nieprzespanych nocach i wielokrotnych zmianach stref czasowych. 




Podsumowanie


Książkę Olgi Kuczyńskiej mogę polecić każdemu, kto chciałby przybliżyć sobie jak wygląda praca w tym zawodzie. Jednak szczególnie kieruję te słowa do tych, którzy chcą aplikować na stanowisko personelu pokładowego. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu, jeszcze raz się zastanowicie, czy to praca dla Was. Warto podążać za marzeniami, całym sercem jestem za tym, aby je spełniać każdego dnia. Przydatne jednak jest wiedzieć z pierwszej ręki, co tak naprawdę czeka Ciebie jako kandydata, aby nie kierować się tylko pięknymi zdjęciami opublikowanymi na Instagramie, które często mają niewiele wspólnego z życiem cabin crew od kuchni. Praca stewardesy choć dla wielu jest spełnieniem marzeń, to także ciężki kawałek chleba i ogromna tęsknota za bliskimi. 


_______________________________

Jeżeli tekst Ci się podobał i chcesz być na bieżąco z moją blogową twórczością, nie zapomnij znaleźć mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE. Będzie mi również bardzo miło, jeżeli udostępnisz post lub go skomentujesz - to dla mnie znak, że doceniasz moją pracę :)

MOGĄ CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ

0 komentarze

OBSERWUJ PRZEZ E-MAIL