Kariera zawodniczki bikini fitness - moja historia #2

10.5.18

Pierwszą redukcję wspominam najmilej. Zaczynałam z poziomu pączka, więc kilogramy bardzo szybko spadały, a efekty były widoczne gołym okiem i to z dnia na dzień. Waga wyjściowa wynosiła 62 kg, a w dzień pierwszego startu po 8 tygodniach 10 kg mniej, ale po kolei... 




Od kebaba do pojemnika 

Na samym początku wszystkich tych, którzy nie przeczytali pierwszej części odsyłam właśnie tam. Niewtajemniczeni dowiedzą się między innymi czym bikini fitness w ogóle jest, a siedzący w temacie poznają sekret, czyli jak to się stało, że w ogóle zaczęłam trenować i podjęłam decyzję o starcie. 
Podtytuł tej części jest bardzo dosłowny, ponieważ tak właśnie było. Od wspomnianego w pierwszej części popołudnia na plaży i jedzenia kebaba, przeszłam do przygotowywania pojemników z jedzeniem dnia następnego. Wszystko za sprawą znajomego trenera, który podjął się prowadzenia mnie i już kolejnego poranka miałam na mailu gotową rozpiskę. 




Pierwsze dni diety i treningów

Wychodziłam od takiego poziomu jaki widzicie na powyższym zdjęciu. Ewidentnie byłam pączkiem i chociaż ciężko mówić tu o otyłości, to źle się czułam w swoim ciele. Proporcja była mocno zaburzona, ponieważ 62 kg przy moim wzroście nie prezentowało się zbyt dobrze. 
Po zastosowaniu pierwszej diety i skutecznym przykładaniu się do treningów efekty były piorunujące. Chociaż wszystkiego musiałam uczyć się sama, to podobało mi się to coraz bardziej, a największym motywatorem były szybkie zmiany w sylwetce.
Dużo wsparcia otrzymywałam z otoczenia. W końcowych fazach redukcji było to ogromną pomocą, ponieważ nadchodzące zawody i towarzyszący temu stres czasami skutecznie odbierały rozum. 




Wielki dzień coraz bliżej

Trenowałam 4 razy w tygodniu, stosowałam trening FBW (tzw. full body workout bez podziału na partie) i robiłam cardio po każdym treningu, a w dni nietreningowe na czczo. Mój ośli upór pozwalał trzymać dietę na 100% co do grama bez podjadania. Miałam cel, który zbliżał się nieubłaganie, a ja chciałam wypaść jak najlepiej. 
Mniej więcej w tym czasie postanowiłam również, że po pierwszych zawodach zrobię kurs trenera personalnego i z dietetyki sportowej bo coraz bardziej czułam, że to jest to czym chciałabym się zająć w przyszłości. Zależało mi również, aby samej zgłębiać wiedzę, a nie tylko polegać na wiedzy innych. 




Mistrzostwa Polski Juniorów 2013

Zdecydowanie mniej stresowałam się na maturze niż tamtego dnia. Już sama otoczka była dla mnie dużym przeżyciem, czyli pakowanie, ostatnie przymiarki stroju (w końcu schudłam 10 kg), odwadnianie, próby fryzury czy makijażu. 
Podczas wyjazdu z Lublina do Kielc w samochód którym jechałam wjechał drugi. Wyglądało to dosyć groźnie i opóźniło nieco dotarcie na miejsce. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a stłuczka nie była poważna. Policja spisała protokół i życzyła powodzenia na Mistrzostwach Polski. 
Pierwszy raz znalazłam się na tak wielkiej hali. Trudno mi było nadążyć z rejestrowaniem wszystkiego. Żałowałam wtedy, że moja głowa nie może się obracać o 360 stopni. Na każdym kroku spotykałam utytułowanych zawodników i zawodniczki ze świata kulturystyki.




Dzień zawodów był dla mnie bardzo emocjonujący. Pierwsze brązowienie, nauka pozowania, chodzenia po scenie, próby wykonania makijażu scenicznego - to było ogromne przeżycie. Już wtedy wiedziałam, że niezależnie od wyniku końcowego to nie będzie ostatni raz, ponieważ te wydarzenia działają na mnie jak najlepszy motywator.
Na scenie byłam lekko zestresowana, ale jednocześnie czułam się jak ryba w wodzie. Ostatecznie z grona dwunastu zawodniczek nie dostałam się do finałowej szóstki, a według protokołu końcowego uplasowałam się na 8 pozycji.
Puchar ze zdjęcia to nagroda za wynik drużynowy. Klub, z którego startowałam zgarnął złoto.




Nie czułam rozgoryczenia bo na nic się nie nastawiałam. Osiągnęłam swój cel, ponieważ wygrałam ze słabością do słodkości i niezdrowego jedzenia, ale wiedziałam również jedno, chciałam iść po więcej. 

Dalsza część historii w następnej części. 

_______________________________

Jeżeli tekst Ci się podobał i chcesz być na bieżąco z moją blogową twórczością, nie zapomnij znaleźć mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE. Będzie mi również bardzo miło, jeżeli udostępnisz post lub go skomentujesz - to dla mnie znak, że doceniasz moją pracę :)

MOGĄ CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ

0 komentarze

OBSERWUJ PRZEZ E-MAIL