O tym jak Hiszpania zamieniła się z Holandią

20.8.18

Dosyć długo mnie tu nie było, ponieważ nastąpił spory przewrót w moim życiu. Pamiętacie jak pisałam, że przeprowadzam się do Hiszpanii? No właśnie, los postanowił ze mnie zadrwić i skierował mnie w zupełnie innym kierunku i dał konkretną lekcję, aby nie mówić o pewnych rzeczach za wcześnie. 





"HISZPANIA PÓŁNOCY"

Zalążek Hiszpanii miałam w holenderskim miasteczku portowym na północy kraju przez cały lipiec. Pracowałam przez 6 dni w tygodniu, czyli w dokładnie takim samym wymiarze czasowym jaki miał mnie obowiązywać w Katalonii. Był dostęp do morza, były małe wąskie uliczki i owoce morza (których szczerze nie znoszę). I chociaż ludzie nie tańczyli flamenco na ulicach, nie jedli tapas i nie pili sangrii, to można było zaobserwować jak w duszy im gra w flamenco po uraczeniu się innymi holenderskimi specjałami bo zapach konopii unosi się tam na każdej ulicy. 






KRAJ TULIPANÓW, WIATRAKÓW, KANAŁÓW I SERA

Okres kwitnienia tulipanów niestety mnie ominął, a podobno to niezłe widowisko. Gdy oglądam w Internecie zdjęcia pól we wszystkich kolorach tęczy, to mam ochotę tam wrócić nawet tylko z tego powodu, chociaż z Holandią nie polubiłam się szczególnie. Te kwiaty mają też dla mnie bardziej sentymentalne znaczenie bo to z nimi wiązała się moja praca. 





Piękne drewniane wiatraki to znak rozpoznawczy Holandii. Zawsze uważałam to za grubą przesadę, gdy słyszałam określenie "kraj wiatraków" bo moje myślenie opierało się na zasadzie "to pewnie tak samo jak Turcja jest krajem kebabów, a najlepszy w życiu jadłam w Grecji". Jednak z czystym sumieniem przyznaję, że to prawda. Kiedy jedzie się samochodem mija się bardzo dużo starych, ale i nowych wiatraków. Te stare czasami mają wyłamane "śmigła", ale to tylko dodaje im uroku. 





Morze, kanały, woda. Wszędzie jest woda, mnóstwo mostów i rowerów. A tak swoją drogą to w te rowery też nie wierzyłam. Trudno mi było wyobrazić sobie, że staruszkowie śmigają na dwóch kołach. Zdziwiłam się już pierwszego dnia. A co do serów to zgrzeszyłam... nie spróbowałam nawet kawałka, chociaż wszyscy zachwalali te pleśniowe. To chyba kolejny powód, aby może kiedyś  tam wrócić. 







NADCHODZĄ DUŻE ZMIANY

Nadchodzą zmiany zawodowe, jednak nauczona doświadczeniem na razie nie zdradzam żadnych szczegółów. Jednak powiem Wam, że jestem podekscytowana na maksa, ponieważ powoli spełniają się moje marzenia. W prywatnym życiu także nowości, ponieważ planujemy przeprowadzkę. We wrześniu dużo się będzie działo i pojawi się sporo nowych postów bo wracam na stałe :) 






_______________________________

Jeżeli tekst Ci się podobał i chcesz być na bieżąco z moją blogową twórczością, nie zapomnij znaleźć mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE. Będzie mi również bardzo miło, jeżeli udostępnisz post lub go skomentujesz - to dla mnie znak, że doceniasz moją pracę :)

MOGĄ CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ

0 komentarze

OBSERWUJ PRZEZ E-MAIL